Minimalną wysokością na jakiej powinieneś umieścić drążek to taka, kiedy po zgięciu nóg w kolanach możesz swobodnie wisieć z wyprostowanymi rękami i rozluźnionym tułowiem, jednocześnie nie dotykając podłogi. Takie ustawienie drążka również pobudzi organizm do wzrostu.

Minimalną wysokością na jakiej powinieneś umieścić drążek to taka, kiedy po zgięciu nóg w kolanach możesz swobodnie wisieć z wyprostowanymi rękami i rozluźnionym tułowiem, jednocześnie nie dotykając podłogi. Takie ustawienie drążka również pobudzi organizm do wzrostu. Podejdź pod drążek chwyć dłońmi na szerokość barków lub delikatnie szerzej. Napnij mięśnie okalające staw barkowy, nie pozwól by ramiona oddaliły się od stawu barkowego. Zwróć szczególną uwagę na ten aspekt ćwiczenia, ponieważ przesunięcie głowy kości ramienia na zewnętrzne obszary stawu barkowego w szczególności przy częstym wykonywaniu zwisów, może nie tylko wpłynąć na uszkodzenie stawu barkowego, ale również przyczynić się do jego nieprawidłowej budowy.

Na co w szczególności powinieneś zwrócić uwagę wykonując podciągania lub zwisy na drążku?

1.Przez cały okres trwania ćwiczenia utrzymuj napięcie mięśni.

2.Zginaj nogi w kolanach do momentu gdy twoje ciało będzie zwisało swobodnie.

3.Ugięte nogi możesz skrzyżować w kostkach lub trzymać jedna obok drugiej.

4.Staraj się nie rozkołysać! Wiś swobodnie, powoli rozciągając mięśnie okalające kręgosłup.

5.Poczuj jak twoje ciało robi się coraz dłuższe.

6.Wiś tak długo jak potrafisz. W momencie gdy czujesz że chwyt nie wytrzymuje

powoli wyprostuj nogi oprzyj się na nich, rób to ostrożnie dając czas by kręgi i dyski ułożyły się poprawnie. Nie czekaj do ostatniej chwili gdy chwyt nie wytrzyma, daj czas na prawidłowe ułożenie kręgosłupa, kręgi i dyski muszą wrócić na swoje miejsce.

7.Wyprostuj się całkowicie oprzyj ciężar na nogach ale jeszcze nie puszczaj drążka.

8.Gdy poczujesz że wszystko jest dobrze, puść drążek i zrób kilka kroków staraj się mieć maksymalnie wyprostowaną sylwetkę. Zawsze w ciągu dnia powinieneś dbać o prawidłową postawę!

*Jeżeli uważasz za stosowne po paru minutach powtórz ćwiczenie.

Dobrze ale jak to zrobić by uzyskać maksimum?
Na początku proszę zwróć uwagę na prawidłowe i bezpieczne wykonanie ćwiczenia jest to absolutna podstawa. Bez poważnego podejścia możesz nabawić się problemów. Kręgosłup jest bardo mocną strukturą kostną.

 Dobrze ale jak to zrobić by uzyskać maksimum?

Na początku proszę zwróć uwagę na prawidłowe i bezpieczne wykonanie ćwiczenia jest to absolutna podstawa. Bez poważnego podejścia możesz nabawić się problemów. Kręgosłup jest bardzo mocną strukturą kostną. Naturalne krzywizny kręgosłupa wraz z dyskami międzykręgowymi pozwalają amortyzować wstrząsy spowodowane chodzeniem, bieganiem czy też skakaniem. Pozwalają podnosić ogromne ciężary bez szkody dla ciała i samego kręgosłupa. Jest formą zwartą, kręgi i dyski ściśle przylegają do siebie, zapobiega to przesuwaniu się poszczególnych jej elementów.

Ale w czasie wiszenia na drążku następuje rozciąganie, co za tym idzie zwiększa się odległość między jej poszczególnymi elementami. Gwałtowny zeskok z drążka może spowodować nie prawidłowe ułożenie, mogą nastąpić delikatne przesunięcia, a to oznacza, że rdzeń kręgowy będzie uciskany. Może pojawić się ból poszczególnych obszarach lub nawet lekki niedowład. Wykonując ćwiczenie pamiętaj, by schodzić z drążka bardzo ostrożnie i powoli, daje to czas by kręgi i dyski ułożyły się prawidłowo. Również nie czekaj, aż przedramiona nie wytrzymają i zwyczajnie spadniesz z drążka. Kończ ćwiczenie dużo wcześniej. Po pewnym czasie mięśnie rąk zaadaptują się do wysiłku i będziesz mógł trzymać się zdecydowanie dłużej.

Druga rzecz to ochrona stawów barkowych. Bark jest stawem kulistym, co zapewnia niewiarygodną wręcz ruchomość, niestety płacimy za to częstymi urazami. W czasie wiszenia na drążku będziesz miał tendencję do tak zwanego puszczania barków, objawia się to tym, że głowa kości ramienia będzie oddalała się od panewki stawu barkowego. Nastąpi jej przemieszczenie do zewnętrznych obszarów stawu. Co spowoduje podrażnienia ścięgien bicepsa oraz rotatorów stawu barkowego. Również obrąbek stawu będzie podrażniany. Pojawi się ból struktury barków a po pewnym czasie zwapnienie. By tego uniknąć należy trzymać mięśnie okalające staw barkowy mocno napięte. Zapewni to stabilną pozycję naszych barków.

Trzecia rzecz to bezpieczeństwo łokci. W czasie zwisu może nastąpić przeprost stawów łokciowych, co spowoduje znaczne obciążenie więzadeł łączących kość ranienia z kośćmi przedramienia (łokciową i promieniową), by tego uniknąć należy delikatnie ugiąć łokcie naprężając bicepsy. W tej pozycji mięśnie zginające łokcie przejmą na siebie lwią część obciążenia. Taki trik ułatwi również utrzymanie prawidłowej pozycji barków.

Pamiętaj zapewnienie bezpieczeństwa jest absolutnie konieczne. Skup się na prawidłowym przebiegu ćwiczenia.

 

Powtórzę jeszcze raz!

Nie zeskakuj z drążka ale staraj się chodzić bardzo powoli i ostrożnie, zapewnij czas kręgom i dyskom by wróciły na prawidłowe miejsce.

Chroń barki poprzez spięcie mięśni okalających staw.

Trzymaj delikatnie ugięte łokcie w czasie trwania całego ćwiczenia.

Jeszcze jedna uwaga! Nie może, absolutnie nie może pojawić się żaden ból barków, łokci, kręgosłupa lub każdej innej części ciała, w czasie wykonywania ćwiczenia a także po nim. Jeżeli poczujesz, natychmiast przerwij ćwiczenie! Jest to podstawowa zasada i trzymaj się jej dla własnego dobra!

Kto może wykonywać to ćwiczenie?

Praktycznie każdy może i powinien je wykonywać! Jest świetnym sposobem na przyspieszenie naszego wzrostu. Wyniki często są wręcz niewiarygodne. Samo wykonanie ćwiczenia zależy od wieku oraz sprawności czy wytrenowania ćwiczącego. Inaczej ćwiczy dwunastolatek a inaczej osoba w wieku osiemnastu czy dwudziestu trzech lat. U każdej z tych osób efekty będą mocno zadowalające ale przygotowanie do jego wykonania oraz samo ćwiczenie wygląda inaczej, musisz zdać sobie sprawę że wzrost kośćca jest na innym poziomie wiekowym. Zmienia ulega sposób przeprowadzania rozgrzewki, długość oraz intensywność i częstotliwość wykonywania ćwiczenia. Fundamentalne znaczenie ma jego zakończenie. Nie wystarczy puścić się drążka (tak naprawdę jest to kluczowy moment) i liczyć na pozytywny efekt. Często przy nie umiejętnym wykonaniu całego ćwiczenia może nastąpić zablokowanie czyli nie uzyskamy pozytywnych efektów.

 

Reasumując.

Dbaj o swoje bezpieczeństwo chroniąc kręgosłup oraz stawy biorące czynny udział w ćwiczeniu.

Musisz dostosować sposób rozgrzewki oraz przebieg i zakończenie ćwiczenia do swojego wieku kostnego. Dopiero takie działania zapewnią ci pozytywne efekty ćwiczenia w postaci uzyskania wymarzonych centymetrów.

Sądzę że już wiesz jak wiele czynników ma wpływ na jego skuteczność.

Jak powinno wyglądać ćwiczenie.

Idealnym poziomem zawieszenia drążka jest taki gdzie możesz być całkowicie wyprostowany a nogi opuszczone zwisają swobodnie. Jeżeli masz drążek umieszczony na takiej wysokości podstaw sobie krzesło lub inny stabilny mebel. Wejdź na niego chwyć się drążka, napręż barki i delikatnie ugnij łokcie…..

 

Jeżeli chcesz uzyskać ekstremalne stuprocentowe efekty a jednocześnie nie chcesz popełnić żadnych błędów które mogą zniszczyć twoje wysiłki, proszę skontaktuj się ze mną.

Pisz roszę na adres podany stronie. kontakt@genialnyolbrzym.pl

Rozciąganie jest narzędziem, które może pomóc nam osiągnąć wyższy wzrost. Wiele osób uzyskuje wręcz fenomenalne wyniki i sądzę że Ty również masz szansę się o tym przekonać!

Rozciąganie jest narzędziem, które może pomóc nam osiągnąć wyższy wzrost. Wiele osób uzyskuje wręcz fenomenalne wyniki i sądzę że Ty również masz szansę się o tym przekonać!

Głównym zadaniem rozciągania jest dekompresja kręgosłupa! Nie wszyscy wiedzą że rano jesteśmy wyżsi niż wieczorem, około jeden lub nawet więcej centymetrów (proponuję byś to sprawdził samemu, wiem że będziesz mocno zdziwiony). Kręgosłup jest zbudowany z kręgów, między którymi znajdują się dyski międzykręgowe. W czasie snu gdy odpoczywamy do dysków przenika płyn wraz z substancjami odżywczymi. W ciągu dnia ciężar ciała spowodowany grawitacją wyciska płyn zmniejszając nasz wzrost. Kolejnej nocy dyski ponownie się wypełniają.

Poprzez zmniejszenie nacisków na kręgi i dyski międzykręgowe robimy jakby wolną przestrzeń na wzrost kości. Ciało nie musi walczyć z grawitacją nie musi pokonywać jej oporu. Stwarzamy optymalne warunki do rozrostu kości, następuje stymulacja i przyspieszenie wzrostu.

Zdaje sobie sprawę że jest to duże uproszczenie ale do naszych potrzeb całkowicie wystarczy.

Rozciąganie może pomóc nam również w inny sposób. Po pierwsze prawidłowo wykonane, stymuluje rozmnażanie i hipertrofie komórek kostnych np. osteocytów oraz komórek innych tkanek, odpowiedzialnych za wzrost, między innymi mięśni i chrząstki. Badania naukowe dowodzą, że umiarkowana aktywność fizyczna, a co za tym idzie ich stymulacja, potrafi pobudzić je do wzrostu. Z drugiej strony brak aktywności, czy zbyt mocna stymulacja, potrafi je zahamować, dlatego tak ważne jest aby wykonywać trening rozciągający z odpowiednią intensywnością. Po drugie rozciąganie zwiększa przepływ składników odżywczych wewnątrz kości, takich jak jony i molekuły, które są niezbędne do prawidłowego procesu rośnięcia. Po trzecie (i jest to punkt który dotyczy również osób, które mają już zamknięte płytki wzrostu), prawidłowo wykonywane ćwiczenia rozciągające, mogą pomóc nam w skorygowaniu wad postawy, przez które potrafimy tracić nawet kilka centymetrów. Dlatego są one częstym elementem treningów korekcyjnych oraz rehabilitacyjnych. Mówiąc inaczej nie spowodują one że nasze kości urosną, jednak mogą spowodować, że będziemy wyżsi dzięki przywróceniu naszego kręgosłupa do odpowiedniego kształtu i wyleczeniu jego schorzeń takich jak garb, czy pogłębiona lordoza.

Wzrostem zainteresowałem się w ósmej klasie szkoły podstawowej, od momentu gdy zaobserwowałem że jestem zdecydowanie niższy od moich rówieśników. Zawsze gdy stawaliśmy w rzędzie od najwyższego, do najniższego na zajęciach WF, stałem na końcu. Większość moich kolegów z klasy była wyższa ode mnie o głowę. Na moje nieszczęście to nie był koniec, nie było chłopca z żadnej klasy równoległej by był niższy lub nawet mojego wzrostu. Mało tego trudno było znaleźć kogoś mniejszego w klasach siódmych i szóstych. W tedy chyba tak naprawdę zrozumiałem że mam problem. Nie chciałem być kurduplem na którego wszyscy patrzą z góry.

Wzrostem zainteresowałem się w ósmej klasie szkoły podstawowej, od momentu gdy zaobserwowałem że jestem zdecydowanie niższy od moich rówieśników. Zawsze gdy stawaliśmy w rzędzie od najwyższego, do najniższego na zajęciach WF, stałem na końcu. Większość moich kolegów z klasy była wyższa ode mnie o głowę. Na moje nieszczęście to nie był koniec, nie było chłopca z żadnej klasy równoległej by był niższy lub nawet mojego wzrostu. Mało tego trudno było znaleźć kogoś mniejszego w klasach siódmych i szóstych. W tedy chyba tak naprawdę zrozumiałem że mam problem. Nie chciałem być kurduplem na którego wszyscy patrzą z góry.

A wiadomo że mały ma zawsze przerąbane wszyscy się na nim wyżywają i nikt się go nie boi.

Chciałem coś z tym zrobić! Pierwsza rzecz to udałem się z rodzicami do lekarza, by mnie obejrzał. Lekarz kazał mi się rozebrać popatrzył na mnie i stwierdził że wszystko ze mną jest dobrze.

Pocieszył mnie: głowa go góry mały może jeszcze urośniesz!!! ale nie dodało mi to otuchy. Zacząłem szukać informacji na temat wzrostu gdzie tylko mogłem, głównie były to książki (internetu  jeszcze wtedy nie było).

Tak skończyłem szkołę podstawową miałem wtedy 144 cm wzrostu i ważyłem 45 kg.

Zbierałem informacje, szukałem i szukałem. Szło mi to bardzo ciężko. Trochę się pocieszyłem gdy wyczytałem że będę rósł do 18 lub nawet do 19 roku życia. (Teraz wiem że to nie prawda że można rosnąć zdecydowanie dłużej). Po cichu liczyłem że będę miał 169 cm a może nawet 170 cm wzrostu. Cóż 170 cm to nie tak źle nie będę najniższy. Minął kolejny rok a wzrostu wcale nie przybyło. I jak to zwykle bywa rozwiązanie problemu przyszło tam gdzie go nie szukałem.

Jeden z kolegów mojego wujka był cyrkowcem uczył się w szkole w Julinku. Powiedział mi najbardziej mądrą radę jaką w tedy udało mi się usłyszeć. Że adepci tej szkoły zaczęli gwałtownie rosnąć gdy wykonywali ćwiczenia na drążku i na trapezie. Że nie wie dlaczego tak jest, ale że to prawda. Wziąłem sobie jego radę do serca postanowiłem spróbować, co miałem do stracenia? Pierwszy drążek jaki miałem to był zwykły metalowy wkręcany w futrynę drzwi mojego pokoju.

Za każdym razem gdy wchodziłem lub wychodziłem z pokoju starałem się wykonać ćwiczenia: podciągałem się, wisiałem lub bujałem się na nim jak małpa na gałęzi, naśladując cyrkowców.

Pierwsze efekty zauważyłem po paru tygodniach gdy biegłem z kuchni do mojego pokoju.

Po drodze stała szafa jej górna część miał otwarte drzwi, do tej pory przebiegałem pod nimi swobodnie więc tym razem też się zbytnio nie przejąłem, przebiegałem jak zwykle nie zważając na to że są otwarte. Ku mojemu zdziwieniu ty razem mi się nie udało, zawadziłem głową o drzwi tak mocno że rozciąłem sobie skórę na czaszce. Krew zaczęła ciec po czole a ja patrzyłem oszołomiony na to co się stało. Chyba urosłem? Na to wyglądało! Zmierzyłem się miałem pełne 150 cm, i to po paru tygodniach wiszenia na drążku. Ćwiczenia na drążku stały się moją drugą naturą. Mocno wczuwałem się w nie, starałem się rozciągać kręgosłup. Zacząłem kombinować, co tu zrobić by były jeszcze bardziej efektywne. Doszedłem do wniosku, że samo wiszenie na drążku może być za mało. Że można jeszcze wisieć zaczepiając nogi głowa do dołu. Sporządziłem specjale pętle przyczepione na stałe do drążka, wsuwałem w nie nogi w okolicach kostek i tak wisiałem. Doszedłem do tego że potrafiłem tak wisieć po kilka minut. Następnym etapem było eksperymentowanie z dodatkowym obciążeniem. Przyczepiałem do pasa gdy wisiałem na rękach lub trzymałem w dłoniach jak byłem przyczepiony za kostki do drążka. Zacząłem rosnąć bardzo szybko. Koledzy byli mocno zdziwieni ci którzy byli wyżsi o głowę ode mnie, teraz byli równi wzrostem ze mną. A później to ja patrzyłem na nich z góry. W końcu ktoś powiedział że mały (mały wszyscy tak mówili na mnie) nie jest już taki mały. Wiem, to że urosłem od końca szkoły podstawowej ponad 40 cm, było zasługą kilku czynników. Głównie rozciągania ale też treningów czy ogólnie ruchu, oraz odżywiania które było bardziej intuicyjne niż pochodzące z wiedzy jaką obecnie posiadam. W tej chwili mam świadomość ile można zrobić by przyspieszyć wzrost i wydłużyć lata w których będziemy rośli. Potrafię łamać ograniczenia genetyczne wzrostu. Znam sposoby zwiększające wydzielanie hormonu wzrostu do maksymalnych fizjologicznych wartości i to przez długi czas. Wiem że są preparaty wpływające na wzrost człowieka i potrafię je stosować. Mój wzrost to 185 a rano 186 cm. Mam orientację że przy obecnym moim poziomie wiedzy mogłem spokojnie uzyskać 195 cm wzrostu. Bardzo chętnie podzielę się moją wiedzą. Chcę by na Polaków mówili że pochodzą od King Konga a nie od małpy. Chcę by każdy młody człowiek nie miał kompleksów odnośnie swojego wzrostu. Wiem że kierują nami różne pragnienia! Pewne osoby będą starały się nieustępowań wzrostem swoim rówieśnikom ale też są osoby pragnące uprawiać wymarzony sport taki jak koszykówka czy siatkówka, a do tego dobrze być wysokim czy lepiej bardzo wysokim. Postaram się pomóc każdej z nich. Podzielę się moją wiedzą na temat wzrostu, której uczyłem się przez całe życie.