Wzrostem zainteresowałem się w ósmej klasie szkoły podstawowej, od momentu gdy zaobserwowałem że jestem zdecydowanie niższy od moich rówieśników. Zawsze gdy stawaliśmy w rzędzie od najwyższego, do najniższego na zajęciach WF, stałem na końcu. Większość moich kolegów z klasy była wyższa ode mnie o głowę. Na moje nieszczęście to nie był koniec, nie było chłopca z żadnej klasy równoległej by był niższy lub nawet mojego wzrostu. Mało tego trudno było znaleźć kogoś mniejszego w klasach siódmych i szóstych. W tedy chyba tak naprawdę zrozumiałem że mam problem. Nie chciałem być kurduplem na którego wszyscy patrzą z góry.
A wiadomo że mały ma zawsze przerąbane wszyscy się na nim wyżywają i nikt się go nie boi.
Chciałem coś z tym zrobić! Pierwsza rzecz to udałem się z rodzicami do lekarza, by mnie obejrzał. Lekarz kazał mi się rozebrać popatrzył na mnie i stwierdził że wszystko ze mną jest dobrze.
Pocieszył mnie: głowa go góry mały może jeszcze urośniesz!!! ale nie dodało mi to otuchy. Zacząłem szukać informacji na temat wzrostu gdzie tylko mogłem, głównie były to książki (internetu jeszcze wtedy nie było).
Tak skończyłem szkołę podstawową miałem wtedy 144 cm wzrostu i ważyłem 45 kg.
Zbierałem informacje, szukałem i szukałem. Szło mi to bardzo ciężko. Trochę się pocieszyłem gdy wyczytałem że będę rósł do 18 lub nawet do 19 roku życia. (Teraz wiem że to nie prawda że można rosnąć zdecydowanie dłużej). Po cichu liczyłem że będę miał 169 cm a może nawet 170 cm wzrostu. Cóż 170 cm to nie tak źle nie będę najniższy. Minął kolejny rok a wzrostu wcale nie przybyło. I jak to zwykle bywa rozwiązanie problemu przyszło tam gdzie go nie szukałem.
Jeden z kolegów mojego wujka był cyrkowcem uczył się w szkole w Julinku. Powiedział mi najbardziej mądrą radę jaką w tedy udało mi się usłyszeć. Że adepci tej szkoły zaczęli gwałtownie rosnąć gdy wykonywali ćwiczenia na drążku i na trapezie. Że nie wie dlaczego tak jest, ale że to prawda. Wziąłem sobie jego radę do serca postanowiłem spróbować, co miałem do stracenia? Pierwszy drążek jaki miałem to był zwykły metalowy wkręcany w futrynę drzwi mojego pokoju.
Za każdym razem gdy wchodziłem lub wychodziłem z pokoju starałem się wykonać ćwiczenia: podciągałem się, wisiałem lub bujałem się na nim jak małpa na gałęzi, naśladując cyrkowców.
Pierwsze efekty zauważyłem po paru tygodniach gdy biegłem z kuchni do mojego pokoju.
Po drodze stała szafa jej górna część miał otwarte drzwi, do tej pory przebiegałem pod nimi swobodnie więc tym razem też się zbytnio nie przejąłem, przebiegałem jak zwykle nie zważając na to że są otwarte. Ku mojemu zdziwieniu ty razem mi się nie udało, zawadziłem głową o drzwi tak mocno że rozciąłem sobie skórę na czaszce. Krew zaczęła ciec po czole a ja patrzyłem oszołomiony na to co się stało. Chyba urosłem? Na to wyglądało! Zmierzyłem się miałem pełne 150 cm, i to po paru tygodniach wiszenia na drążku. Ćwiczenia na drążku stały się moją drugą naturą. Mocno wczuwałem się w nie, starałem się rozciągać kręgosłup. Zacząłem kombinować, co tu zrobić by były jeszcze bardziej efektywne. Doszedłem do wniosku, że samo wiszenie na drążku może być za mało. Że można jeszcze wisieć zaczepiając nogi głowa do dołu. Sporządziłem specjale pętle przyczepione na stałe do drążka, wsuwałem w nie nogi w okolicach kostek i tak wisiałem. Doszedłem do tego że potrafiłem tak wisieć po kilka minut. Następnym etapem było eksperymentowanie z dodatkowym obciążeniem. Przyczepiałem do pasa gdy wisiałem na rękach lub trzymałem w dłoniach jak byłem przyczepiony za kostki do drążka. Zacząłem rosnąć bardzo szybko. Koledzy byli mocno zdziwieni ci którzy byli wyżsi o głowę ode mnie, teraz byli równi wzrostem ze mną. A później to ja patrzyłem na nich z góry. W końcu ktoś powiedział że mały (mały wszyscy tak mówili na mnie) nie jest już taki mały. Wiem, to że urosłem od końca szkoły podstawowej ponad 40 cm, było zasługą kilku czynników. Głównie rozciągania ale też treningów czy ogólnie ruchu, oraz odżywiania które było bardziej intuicyjne niż pochodzące z wiedzy jaką obecnie posiadam. W tej chwili mam świadomość ile można zrobić by przyspieszyć wzrost i wydłużyć lata w których będziemy rośli. Potrafię łamać ograniczenia genetyczne wzrostu. Znam sposoby zwiększające wydzielanie hormonu wzrostu do maksymalnych fizjologicznych wartości i to przez długi czas. Wiem że są preparaty wpływające na wzrost człowieka i potrafię je stosować. Mój wzrost to 185 a rano 186 cm. Mam orientację że przy obecnym moim poziomie wiedzy mogłem spokojnie uzyskać 195 cm wzrostu. Bardzo chętnie podzielę się moją wiedzą. Chcę by na Polaków mówili że pochodzą od King Konga a nie od małpy. Chcę by każdy młody człowiek nie miał kompleksów odnośnie swojego wzrostu. Wiem że kierują nami różne pragnienia! Pewne osoby będą starały się nieustępowań wzrostem swoim rówieśnikom ale też są osoby pragnące uprawiać wymarzony sport taki jak koszykówka czy siatkówka, a do tego dobrze być wysokim czy lepiej bardzo wysokim. Postaram się pomóc każdej z nich. Podzielę się moją wiedzą na temat wzrostu, której uczyłem się przez całe życie.

